Jak ugryźć backstitch?

Czyli hafcim obrzydlistwa – część 2 Finał nr 1

Umordowałam się okrutnie. W życiu się tak nie umordowałam przy haftowaniu. Mózg mi się zlasował, oczy prawie całkiem oślepły, palce pokułam, naklęłam się strasznie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że znam aż tyle niecenzuralnych słów typu motyla noga, kurza twarz, jasny gwint, olaboga czy do jasnej Anielki itp. No dobra, przyznam się bez bicia, słowa padały bardziej niecenzuralne. Czytaj dalej „Jak ugryźć backstitch?”

Żyli długo i szczęśliwie

Czyli odtajniamy tajne przez poufne.

„Zawsze”, tzn. odkąd zaczęłam bawić się w krzyżyki, chciałam wyszyć jakąś metryczkę, jakiś obrazek na ślub, coś z okazji narodzin dziecka itp. Tak chyba mają początkujące hafciarki. Niektóre wzory mi się strasznie podobają, ale w najbliższym otoczeniu brak ślubów, brak urodzin, brak chrztów, brak komunii. Albo wszyscy pożenieni i za mąż wydani, albo dzieci już duże, ale za małe na własne, albo, albo.. Ale nie ma tak, żeby się nie dało coś wykombinować, jak jest wola i ochota :)

Czytaj dalej „Żyli długo i szczęśliwie”

Rybka zwana Wandą

Czyli hafcim obrzydlistwa – część 1

Nawet nie wiem kiedy, a popełniłam wszystkie krzyżyki w Wandzi. Miałam pokazać w międzyczasie, jak mi idzie, ale wylądowałam na nieplanowanym urlopie. I był krzyżykowy post, internetowy post, było super. Gdzie byłam, co jadłam i piłam, co widziałam, pokażę w następnym wpisie.

Dziś będzie o Wandzi, o rybce zwanej Wandą.

Czytaj dalej „Rybka zwana Wandą”