W poszukiwaniu Świętego Graala

Bo chodzi o to, żeby gonić króliczka….

Pozostając w temacie pudełek na przydasie, dziś będzie o poszukiwaniu czegoś idealnego, czegoś, czego pewnie jeszcze nie wyprodukowano. Będzie znowu o starciach.

Będzie dużo zdjęć, dużo słów.

Jak zawsze :)

Pewnie, jak większości osób parających się rękodziełem, marzy mi się „coś” w czym mogłabym trzymać swoje robótkowe skarby. Mam jednak dylemat co to powinno być?

Czy ma to być coś przenośnego, coś, co można zabrać ze sobą np. na taras, odłożyć robótkę jak się jej akurat nie robi, żeby nie leżała na wierzchu i nie kusiła? Czy może coś dużego, pojemnego, coś, w co zmieści się, chociaż połowa moich skarbów?

Małe przenośne, podręczne pudełko na aktualne robótki mam. Pokazywałam Wam je tu w ostatnim wpisie. Długo czekało na nowe życie, nową szatę, aż się doczekało. Jest śliczne, poręczne, bardzo praktyczne, ale to jeszcze chyba nie jest to, co bym chciała mieć.

Ciągle szukam na starociach tego czegoś, tego przysłowiowego świętego Graala. I wiem, że wcześniej czy później go znajdę. Kwestia czasu.

Dziś pokażę Wam różne niciaki, niciarki, pudełka, szafeczki, kuferki, jakie udało mi się wypatrzeć. Jest tego sporo. Są małe, duże, okrągłe, przenośne, stojące, z nóżkami, bez nóżek, w stanie idealnym, albo bardzo po przejściach, całkiem fajne i całkiem badziewne, takie za grosze i za duże pieniądze. Do koloru, do wyboru, co się komu podoba.

Gotowi na fotostory?

Zaczynamy od takich najmniejszych albo najmniej ciekawych.

Tutaj różne okrągłe.

Ten miał od razu igielnik w komplecie.

Tego oglądałam dokładnie, żeby zobaczyć, jak jest zrobione wieczko, przytuliłam też coś z zawartości :)

Ten niciak był bardzo wysoki/głęboki, z dwoma poziomami półeczek na różne przydasie. Idealny na duże ilości włóczki albo innych bardzo potrzebnych rzeczy.

Te w formie szafeczek. Niektóre wybrakowane. Niektóre sygnowane. Jak słyszę sygnowane, to już wiem, że będzie drogo :)

Ten duży ciemnobrązowy niciak był bardzo duży i bardzo pojemny. Ale miał trzy wady. Nie miał nóżek, był cholernie ciężki, a najgorsze, że strasznie go ktoś potraktował farbą na ciemny brąz. Szlifowania, żeby doprowadzić go do stanu używalności, byłoby dużo.

Te takie inne jak wszystkie.

Ten mi się podobał. Bardzo. Super kształt, ale był mocno zniszczony i drogi.

Ten oglądałam już wcześniej, a ostatnio prawie kupiłam. Stwierdziłam, że idealnie nadaje się na taki przenośny kuferek. Lekki, poręczny, sporo zakamarków na różne skarby.

Ze dwie giełdy do tyłu, gdy go oglądałam, pan chciał za niego 50 zł, teraz już 60 zł. Na moje pytanie, ale jak to, stwierdził:

Pani toż to antyk, z każdym dniem się starzeje, jego wartość rośnie :) 

Stanęło, że za 30 zł żywej gotówki będzie mój. Jednak gdy mu się dokładniej przyjrzałam, nie kupiłam. Nie było w nim kompletnie miejsca nawet na najmniejszy tamborek, jaki posiadam:( A ja bardzo chciałabym trzymać w takim kuferku właśnie tamborek z bieżącą robótką. Najlepiej ulubioną kwadratową ramkę. A tu zaczyna się problem, bo ramka mała nie jest.

Dokładnie przy tym niciaku toczyła się dyskusja o króliczku i poszukiwaniu Świętego Graala :)

Tego wyhaczyłam na ostatniej giełdzie staroci. Fajna forma. Niestety pan chciał całe 3 stówki. I nie chciał nic sprzedać z samej zawartości. Niestety. A miałam cholerną chrapkę na małe co nieco.

Ten mi się podobał i był w bardzo dobrym stanie. Kosztował chyba 120 zł.

Do dziś żałuję, że tego poniżej nie kupiłam. Wyglądał jak nieużywany. Normalnie nówka sztuka. Pani chciała tylko 60 zł, pewnie na 50 zł by stanęło.

Oj głupia ja, głupia!

Adam mi wciąż powtarza, jak Ci się coś podoba, bierz, to są pojedyncze sztuki, więcej nie będzie! Ale głupia ja stwierdziłam, że to jeszcze nie jest to, czego szukam.

To był znowu najładniejszy niciak, jaki do tej pory widziałam. Piękny! Jak dla mnie za mały, ale podobał mi się bardzo. Też chyba 120 zł kosztował.

A to znowu najdroższy, antyk, 1800 któryś rok. Pan zawołał jakieś 4,5 tys. Nie zrobiłam mu zdjęcia pokrywy z góry, bo bałam się, że zepsuje :)

A teraz będzie coś, co prawie zostało moim, poszukiwanym wytrwale Graalem.

Niestety jak się zdecydowałam, że go kupię, Graal był przepadł w otchłaniach Internetu. Znalazłam go na Allegro. Nie mam już w historii tej aukcji, nie znalazłam nic w necie, nie wiem, kto jest autorem zdjęć, kto go wystawiał. Jakby ktoś coś wiedział, proszę o kontakt, uzupełnię opis.

To jest prawie to, czego szukam.

Niciak olbrzym. Prawdziwy olbrzym.

Prawdziwa skrzynia na skarby.

Po rozłożeniu jakieś 220 cm szerokości. Głęboki na chyba 40 kilka centymetrów, czyli tyle, co ma większość pokazywanych tu niciaków na szerokość. Wielka szafka. Pojemny, a przy tym piękny! Jak go zobaczyłam, aż mi serce szybciej zabiło. Adam mnie trochę zniechęcił pytaniem, a gdzie ty go będziesz trzymać, gdzie rozkładać? Fakt gdzie?

Od bycia Graalem dzieliło go coś jeszcze. Cena. Z przesyłką było to jakiś 550 zł. Graal byłby za 150 zł :)
Tak czy inaczej, bardzo zazdroszczę nowemu posiadaczowi. Piękny mebelek.

Ale nie jest tak, że nic nie mam :)

Mam w domu jeszcze dwa niciaki tzw. patyczaki.

Ten pomarańczowy po prawej stronie kupiłam na samym początku mojej kariery hafciarskiej, która w sumie zbiegła się z pierwszymi wizytami na placyku. Wtedy jeszcze niewiele wiedziałam o haftowaniu, a o niciakach i placyku to zupełnie nic :) Lubię go i używam, mimo że piękny nie jest. Bądźmy szczerzy, jest brzydki, ale bardzo pomocny i spełnia funkcję, do której został stworzony :) Jak mi się chce, pakuję do niego na noc chaos, który powstaje, gdy coś robię, przykrywam wieczkiem, wstawiam w kąt i jest ład i porządek. A jak coś robię, to służy mi za podręczną półeczkę, na którą odkładam nożyczki, igły czy szydełko. Rewelacyjny patent moim zdaniem. Mógłby być tylko ładniejszy :)

Zdecydowanie ładniejszy jest ten po lewej stronie, ale go jeszcze nie używam. W sumie to nie wiem czemu. Stoi i czeka na wenę oraz nowy środek. Potrzebuje małej renowacji, gdyż ktoś mało starannie go pozbijał i nie zabezpieczył gwoździ od środka, które podziurawiły wyściółkę i teraz mogą skaleczyć. Poza tym jest w bardzo dobrym stanie. I chyba już łapie się na bycie prawie antykiem. Fajny jest. Taki klimatyczny.

Swojego Graala jeszcze nie znalazłam. Ale wciąż szukam.

Bo, jak to powiedziałam jednemu sprzedającemu, chodzi o to, żeby gonić króliczka, a nie złapać króliczka. Cała frajda w poszukiwaniach. Niciak ma być duży, pojemny, w idealnym stanie i najlepiej jakby ze stówkę kosztował.

Toż pani Świętego Graala szuka — podsumował moje wywody sprzedawca :))

Tak szukam i będę szukać dalej. Jak znajdę, na pewno Wam go pokażę :))

A Wy macie jakieś swoje ulubione podręczne pudełka, kuferki, organizery na robótki? Podobają się Wam takie staroświeckie niciaki?

 

  • No poszukiwania owocne, szkoda, że nie zadowalające Cię do końca :) Ja uwielbiam wszelkiego rodzaju pudełka i koszyczki. Maniakalnie kupuję. Dlatego wszelkie moje przydasie haciarsko-scrapowe popakowane są w plastikowe pudełka, a bieżące rzeczy do haftu – muliny, nożyczki, itp. – siedzą sobie grzecznie w różowym koszyczku :)

  • Ula Myszula

    Staroświeckie niciaki podobają się baaardzo. Mają swój babciny klimat i czar. Swój powab i urok.

    U mnie niestety plastikowe pudełka i wieczny bałagan… i marzenia, marzenia, pragnienia…

    Obyś znalazła swojego Graala, kiedy znuży już pogoń za króliczkiem…

    Pozdrawiam cieplutko

    http://myszulowyswiat.blogspot.com/

  • Katarzyna Tula

    Nawet nie zdawalam sobie sprawy, ze jest tyle fasonow niciakow, ze moga byc elemnetem dekoracyjnym domu, a nie tylko koniecznym w domu pudelkiem.
    Post przydatny dla kazdego, kto ma chocby kilka szpulek nici, garsc guzikow, nozyczki… Dziękuję za taką porcje ciekawych informacji!

  • Małgosia K.

    Mogłabyś napisać pracę naukową na temat niciaków :). Ależ tego jest! Ten Graal z Allegro faktycznie przepiękny! Twoje też bardzo ciekawe, nie miałam pojęcia, że istnieją niciaki w takim kształcie! Ja w sumie wolę plastikowe pudełka, bo ja taka bardziej nowoczesna jestem ;) ale nie da się ukryć, że te starodawne mają duszę i szczególny urok!

  • chaga 5

    Co za bogactwo form :), u mnie jakieś też bywają, ale nie w takiej ilości. Tylko raz pytałam o cenę odnośnie takiego średniego na nóżkach i chyba chciał sprzedawca 100. Jednak był zniszczony, środek z jakimiś strzępkami nici. Poza tym miałam już swojego Graala, który trafił do mnie dość przypadkowo (wygrana w konkursie), Myślałam, że to taki klasyk, dość mały a dostałam olbrzyma. Co ciekawe ciągle nieużywany, bo nie mam bezpiecznego miejsca przy maluszku. Macam więc tylko od czasu do czasu :))))

  • Kasia S.

    O matulu, jakie cuda pokazujesz! Mnie się prawie wszystkie podobają i mając je w zasięgu ręki chyba nie byłabym tak wybredna jak Ty i na pewno któryś byłby mój :))) Zabierz mnie na tę giełdę ;)

  • Iwona

    Sporo tego znalazłaś, Małgosiu…
    Świetnie rozumiem Twoje poszukiwania, bo u mnie wygląda podobnie: chodzę, szukam, oglądam, wybrzydzam… Gdy znajdę, muszę na spokojnie przemyśleć w domu, a – gdy się zdecyduję na zakup – tego już nie ma. Tak mam i już ;-)
    Na bieżąco przechowuję przydasie w pudełkach i koszyczkach, ale taki większy mebelek też by się przydał…
    Pozdrawiam słonecznie :-)

  • Edyta Godzic

    Ale Ty tego znalazłaś:)
    Ten Graal z Allegro chyba najbardziej mi się podoba. Jest najbardziej praktyczny:) Ale z jego rozkładaniem to miałabym problem.
    Ja jestem maniaczką tekturowych pudełek. Co jakiś czas kupuję nowe, piękne, cudowne, jedyne w swoim rodzaju w TKMaxxie:) I jest ono w danej chwili niezastąpione. Po nim zakochuję się w innym i sytuacja się powtarza. Mam pudła w różnych wielkościach:) No, taka moja słabość. Inni idą w tym sklepie na ciuchy a ja od razu pruję do pudełek:) Ostatnio kupiłam małe pudełko z Belle&Boo. Musiałam je mieć:)
    Ogólnie wolę takie nowocześniejsze formy, ale ten „antyk” z lusterkiem też mi się podoba.
    Mam tą mniejszą szafeczkę od DMC, ale wciąż to nie jest „to” :)

  • Ciszę się niezmiernie, że spodobały się Wam niciaki :) Przyznam, że też byłam kompletnie nieświadoma, że coś takiego istnieje w takich różnych dziwnych kształtach. I takiej ilości. Moja mama miała taki malutki, „standardowy” dawno temu. Ale w niego wchodziło tylko parę szpulek, parę guzików. Kojarzyłam więc tylko takie małe skrzyneczki.
    Te zdjęcia są owocem kilku wypadów na placyk i na giełdę staroci. Jest tak, że czasami nie ma nic, czasami jest z 5 różnych fajnych okazów. Zero reguł, zero przewidywalności. Trzeba bywać, szukać, targować się :)) Ja za ten mój „ładniejszy” dałam całe 10 zł. A ile skarbów było w środku, to szok :))
    Wciąż gonię za króliczkiem, szukam, rozważam różne opcje. Też mam w domu milion różnych pudełek, puszek, w których trzymam swoje skarby. Bo przecież wszystko powinno mieć swoje miejsce, być pod ręką :) Ale gdzieś te pudełka, koszyczki trzeba trzymać. Zastanawiam się nad jakąś wielką komodą albo szafą. I szukam też czegoś podręcznego, ale większego, czegoś, w co mi wejdzie kwadratowy tamborek 25×25 cm. Bo w mój malutki, śliczniutki niciak nijak się nie mieści. Tak czy inaczej, Graala szukać będę :)