Choinkowy Miszmasz

Czyli Choinka 2021 nadrabiamy zaległości

Z okazji Nowego Roku zrobiłam sobie rachunek sumienia i podsumowanie zabawy Choinka 2021 u Kasi. Patrząc tylko na blog, tegoroczny urobek choinkowy jest bardziej niż tragiczny…

Opublikowałam tu na blogu TYLKO trzy wpisy dotyczące tej zabawy, a ostatni wpis był w marcu…

Wstyd, poruta i hańba…

Przejrzałam jednak posty na Instagramie i powiem Wam, zdziwiłam się i to bardzo.

Okazało się, że nie udało mi się co prawda podlinkować zabawy u Kasi w każdym miesiącu, ale wykonałam w zeszłym roku aż 19 zawieszek na choinkę i jeden całkiem spory obrazek. Aż się sama zdziwiłam. W telegraficznym skrócie pokażę Wam teraz prace, które powstały w tym roku, a których tu niestety nie pokazałam. Gdyby ktoś chciał zobaczyć więcej zdjęć prac z poszczególnych miesięcy i więcej sobie o nich poczytać zapraszam na mój Instagram, choć wiem, że nie wszyscy z Was lubicie i korzystacie z niego.

Ostatnią pokazaną pracą choinkową na blogu był Zając kochający marchewki. To było w marcu.

A potem nastała zarówno na blogu, jak i na Instagramie długa przerwa w pokazywaniu prac choinkowych. Wszystko dlatego, że cały wolny czas poświęciłam na wyhaftowanie dość sporego obrazka z cudownym kotem od Merejki.

Nie dość, że obrazek wyhaftowałam, to jeszcze udało mi się go oprawić.

Ten Koteł wymaga jednak moim zdaniem opowiedzenia jego historii oddzielnie. Kiedyś wkrótce wrócę z nią do Was. Kot został zgłoszony do zabawy w czerwcu.

W lipcu Marchewkowy zając dostał kolegę. Dołączył do niego jeszcze bardziej wyluzowany, zrelaksowany Zając w Kapuście.

Nie mogłam przejść obojętnie obok tego długouchego jegomościa , musiałam go mieć. Strasznie mi się podoba jego luzacki stosunek do otaczającej go rzeczywistości. Nic tylko brać z niego przykład.

W sierpniu powstała cudowna  piegowata wiedźma. Hipiska z prawdziwą miotłą i burzą rudych loków.

We wrześniu odkopałam wykopaliska i skutecznie rozprawiłam się z ponad trzyletnim projektem „rękawiczka”. Te maciupeńkie rękawiczki podobały mi się i nadal podobają strasznie. Chciałam ich naprodukować całe mnóstwo, ale niestety pozszywanie tych maciupeńkich „dziadów”, tak jakbym chciała, okazało się dla mnie nie do przejścia. Trochę popsułam, trochę pozszywałam na okrętkę, a trochę zrobiłam po swojemu. Wyszło, jak wyszło, ale nie ma co narzekać, rękawiczki wiszą na choince i wyglądają super.

W październiku powstała kolejna zawieszka w klimacie „hellołinowym”. Nieczuły na promienie słoneczne i czosnek, bladolicy, opróżniający z pożądliwością czarodziejski napój z kieliszka Monsieur Drakula.

Cudny jest ten przystojniak. I taki drapieżny na plecach.

W listopadzie wyprodukowałam drugiego w swojej karierze stracha na wróble i nie wiadomo, który już z kolei kapelusz. Moja wersja stracha jest mocno dyskusyjna jeśli chodzi o łączenie kolorów i deseni, bo zabawiłam się w „ulepszanie” kolorów w koszuli, ale strachowi to nie przeszkadza. Uśmiechnięty jest od ucha do ucha.

Nastał grudzień, a w grudniu zaszalałam okrutnie. Wyprodukowałam rekordową jak dla siebie ilość zawieszek. Powstały aż cztery cudne ozdoby choinkowe.

Jako pierwszy na mój tamborek wskoczył Sędzia Droselmajer – ojciec chrzestny Klary i Freda, jedna z ważniejszych postaci bajki „Dziadek do orzechów”. Inną wersję tej bajkowej postaci pokazywałam Wam w TYM poście.

Ślepy na jedno oko, w długim złotym tużurku i pięknej białej szklanej peruce Sędzia prezentuje się bardzo wytrwornie.

A to co dzierży w objęciach Sędzia, który z zawodu jest zegarmistrzem i wynalazcą

to pewien cudowny i magiczny zegar z kurantami odmierzający czas do Wigilii.

Zegar i jego twórca zostali zgłoszeni do grudniowego odcinka zabawy choinkowej.

A tak prezentują się wszyscy bohaterowie bajki Dziadek do orzechów, w jednej z dwóch wersji, którą miałam ogromną przyjemność dotychczas wyhaftować.

Są moim zdaniem wyjątkowi. Są cudowni.

I to miał być koniec historii z zabawą choinkową w 2021, ale… ale znalazłam na Instagramie jeszcze dwa wzory, które MUSIAŁAM koniecznie jeszcze w tym roku wyszyć, oprawić i zaprezentować.

Już po Świętach Bożego Narodzenia, w ostatnim dniu starego roku skończyłam taką oto cudowną parę.

Przed Państwem Nasz Kochany spełniający najskrytsze marzenia dzieci Święty Mikołaj i jego urocza, ciepła i kochana Małżonka.

Pan i Pani Mikołajowa. Państwo Mikołajostwo.

Powtórzę się i napiszę to jeszcze raz.

Moim zdaniem dokładanie tak wygląda Mikołaj i jego żona. Podobieństwo do oryginału jest wręcz uderzające i wiernie oddane, czyż nie?

Wszystkie cztery zawieszki zgłaszam do grudniowej odsłony zabawy u Kasi. Może chociaż tak uda mi się zrehabilitować moją nieobecności w niektórych miesiącach jej zabawy.

Tak wygląda kolaż z moimi wszystkimi zeszłorocznymi pracami, które powstały w ramach zabawy Choinka 2021.

Teraz pokażę Wam, jak wygląda nasza choinka w tym roku. W sumie nasze dwie choinki z trzech, bo poszliśmy w tym roku z Kochanieńkim w ilość :) Z roku na rok też coraz wcześniej ubieramy drzewka. W zeszłym roku był to 14 grudnia, w tym roku już 11 mieliśmy ubraną pierwszą choinkę.

Na strychu, w domowym homeoffice postawiłam sobie choinkę w starym stylu ubraną w malutkie słomiane i drewniane ozdóbki wynalezione na starociach pod Młynem.

Nawet starą lametę z „epoki” udało mi się tam uchodzić.

W tym roku po raz pierwszy zrobiliśmy downsizing drzewka bożonarodzeniowego, jeśli chodzi o jego wielkość w stosunku do roku poprzedniego. W salonie stanęła mniejsza choinka, niż rok temu, taka w okolicy 2m, ale miało to swoją duża zaletę. Drzewko ubrane tylko w moje własnoręcznie wyprodukowane ozdóki nie wyglądało już tak smutno i ubogo :).

Nie policzyłam tych prac przed powieszeniem, nie wiem ile ich już mam, jest tego już sporo, ale jeszcze za mało żebym mogła czuć się usatysfakcjonowana, jeśli chodzi o ilość „ozdóbków” na drzewku, bo ja kocham choinki obwieszone ozdókami na maksa. Wszystko to z małymi wyjątkami powstało podczas czterech edycji zabawy choinkowej u Kasi, (nie ma tu tylko jeszcze ozdób grudniowych).

Żeby choinka była ubrana po mojemu wyciągnęłam i powiesiłam ozdoby „sklepowe” oraz wyprodukowane własnoręcznie na szydełku gwiazdki  i aniołki  (w tym roku nie powstała niestety żadna szydełkowa praca).

Nasza choinka ostatecznie prezentowała się tak :)

Niestety nie potrafię jej zrobić lepszych, prawdziwszych zdjęć. Na żywo jest jeszcze ładniejsza. Musicie mi uwierzyć na słowo :)

Po lewej stronie na „swoim” krześle rezyduje nasza koteczka, która na zimę wprowadza się nam do domu i oczywiście musi być jak najbliżej swoich ludziów. Na szczęście ona ma absolutnie obojętny stosunek do wszelkich ozdóbek, które mogą jej dyndać nawet przed nosem (profilaktycznie powiesiłam w jej zasięgu bombki, których nie szkoda :)

To jeszcze trochę tegorocznego fotograficznego spamu choinkowego

Gdyby parę lat wcześniej ktoś mi powiedział, że będę mieć w domu choinkę ubraną w ozdoby, które sama stworzyłam, popukałabym się w czoło i zapytała, czy aby na pewno się on dobrze czuje. W życiu bym nie podejrzewała siebie o takie umiejętności i potrzeby. A wystarczyło tylko, że Kochanieńki wyrzucił telewizor z domu, a ja musiałam sobie znaleźć jakieś zajęcie, żeby czymś zająć moje nadpobudliwe dłonie :)

To jeszcze banerek zeszłorocznej zabawy i kolejny do nowej, jubileuszowej 5 edycji. Serdecznie zapraszam w imieniu Kasi i moim własnym. Wspólna zabawa bardzo motywuje do „regularnego” tworzenia  i mocno inspiruje.

 

Większość moich tegorocznych prac powstało na odstawie wzorów moich ulubionych projektantek Iriny i Eleny. Ich wzory możecie zakupić na etsy.com – TuTu.

Nieustająco i wciąż zachęcam do spróbowania tworzenia takich lub podobnych ozdób w formie 3D. Wyglądają one pięknie na choince i wbrew pozorom nie są wcale trudne do zrobienia. Ponadto w tym roku postanowiłam ufundować nagrodę niespodziankę dla osoby, która w ramach tegorocznej zabawy choinkowej wykona najfajniejszą ozdobę przestrzenną na choinkę. Do wygrania będzie wzór/wzory niespodzianka oraz coś zrobionego przeze mnie. Oczywiście nie może być inaczej, będzie to zawieszka choinkowa 3D :)