Motyla noga to

Czyli cenzurować??

Pokazać, czy nie pokazać? Ocenzurować czy pokazać, jak jest? Zgłosić do zabawy czy jednak sobie podarować?

Miałam i wciąż mam dylemat z haftowanym bohaterem dzisiejszego odcinka.

To, że ten wzór muszę wyszyć, wiedziałam od razu, jak go tylko zobaczyłam. Od razu też wiedziałam, dla kogo go popełnię, dlaczego i po co.

Wzór kupiłam 15 czerwca, 27 czerwca postawiłam pierwsze krzyżyki, 08 lipca haft był gotowy.

Poszło piorunem, zważywszy na to, jak bardzo mi ostatnio nie po drodze z tamborkiem i wyszywaniem.

Dawno nic mi się tak przyjemnie nie haftowało. To zapewne zasługa wyjątkowo prostego wzoru i kojących mą duszę zieleni.

Nie mam w tej chwili siły, mocy i chęci na nic skomplikowanego. Hafty wymagające skupienia, uwagi, wysiłku intelektualnego muszą poczekać jeszcze chwilę na lepszy czas. Teraz czas na banalny banał, na rzeczy proste i nieskomplikowane.

Prosty i nieskomplikowany wzór więc popełniłam.

Uroczy wianek z zielonych chwasto-badylków, bliżej nienazwanych kwiatków i listków. Dziewięć kolorów, proste krzyżyki, żadnych udziwnień, backstitchy, łączonych kolorów. I do tego ukochany len.

Miodzio.

Prosta kwadratowa drewniana ramka znaleziona dawno temu pod Młynem i gotowe.

Banalny, ale ładny, prawda? Taki zupełnie zwyczajny „uroczy” wianuszek.

Taki zupełnie nie mój.

Pierwszy dylemat.

Czy ten wianek nadaje się do zgłoszenia na Zieloną zabawę u Chagi, spełnia wymóg kojarzenia się z łąką? Znawcą roślinności polskich łąk nie jestem, zapytałam o zdanie innych. Dziewczyny na Insta zgodnie stwierdziły, że się jak najbardziej nadaje. Zielone jest, roślinki à la chwasty są, chwasty rosną na łąkach. Niby wszystko ok, jednak nie jestem do końca tego pewna, czy aby na pewno się nada i czy Aga ostatecznie mnie nie pogoni.

Zapytacie, dla kogo ten obrazek wyszyłam? Ano dla Kochanieńkiego. Chyba trochę jednak dziwny to prezent dla faceta? Taki zupełnie z czapy wzięty. Cóż, trudno się z tym nie zgodzić, ale jest jedno ale. To nie jest skończony obrazek. Jest na nim coś jeszcze coś, co zdecydowało, że będzie akurat ten, a nie inny haft. Jest jeszcze pewien napis, aforyzm, sentencja, którą zostawiłam sobie na koniec. Taka wisienka na torcie.

Dylemat drugi

Pokazać haft w formie niedokończonej? Oszukać „system” i się nie przyznać, że jednak jest coś jeszcze? Trochę nie ładnie, ale w sumie jakbym nic nie napisała, niekoniecznie ktoś by się zorientował. Z drugiej strony jednym z warunków zabawy jest, że praca ma być w wersji dokończonej, a mój haft bez napisu dokończony nie jest.

Nie ładnie kłamać, nie ładnie, ale niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie skłamał.

Dylemat trzeci

Pokazać haft w wersji ostatecznej czy nie pokazać? Miałam na ten temat długą dyskusję z Adamem. On uważa, że o ile na swoim blogu mogę pokazywać i pisać co chcę, bo jest to mój blog i wara innym do tego, co tu się dzieje, tak zgłoszenie tego haftu do publicznej zabawy niekoniecznie może być zrozumiane i dobrze przyjęte. I żebym się dwa razy zastanowiła czy na pewno chcę to zrobić.

Dumałam, dumałam i wiecie co?

Motyla noga to!

Kto chce, zajrzy niżej, kto nie chce, nie zajrzy, niewiele straci. Ostrzegam, będzie ździebko nieładnie, puryści językowi mogą poczuć się obrażeni.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Cóż… napis wulgarny, ale idealnie oddający to, co chciałabym, żeby Kochanieńki powtarzał sobie teraz jako mantrę co rano.

FUCK IT – w wolnym tłumaczeniu MOTYLA NOGA TO.

Czasami człowiek ma mocno pod górę. Czasami nic się nie układa tak, jak układać się powinno. Czasami spotyka się na swojej drodze idiotów i oszustów, ludzi, których nie powinno się było spotkać.

Cóż, takie życie.

Ja jednak twierdzę, że karma to suka i los z czasem się odwróci. Znowu zaświeci słonko, pojawią się dobrzy ludzie. Na pohybel draniom. Nie ma się co stresować i zamartwiać, szkoda na to życia. Trzeba się nauczyć mieć w tyle pewne sprawy. Dlatego też powstał taki, a nie inny hafcik z nowym mottem życiowym na najbliższy czas.

Kochanieńki się uśmiał, jak mu wręczyłam oprawiony obrazek ze słowami to dla Ciebie Kochany z wyrazami miłości. Nie omieszkał stwierdzić, że stuknięta to ja jednak trochę jestem. Może i jestem, ale dobrze mi z tym.

Oczywiście musiała się odbyć sesja obrazka w łąkowych plenerach. Niestety nasza pobliska łąka na wałach wyschła.

A do tego mi ją w połowie wykosili! Jak mogli! W tym roku wały nie były jeszcze koszone, porosły chwastem po pas, ale oczywiście, gdy ja wymyśliłam sobie super plener, akurat zabrali się za skracanie trawy. Złośliwcy. Straszna jest susza we Wrocławiu. Wszystko umęczone, wyschnięte. Strach się bać, co to będzie, jak takie bezdeszczowe okresy wejdą na stałe w kalendarz. Za chwilę zrobi się step.

Smutny i przygnębiający widok.

Wracając do tematu i sesji w plenerze.

Szczęśliwy obdarowany :)

I mój obrazek w nędznych łąkowych plenerach.

Te zdjęcia wyglądają na robione w końcu sierpnia, w końcówce wakacji, a nie pierwszej połowie lipca. Masakra!

Nie sądzę, żeby ten haft w wersji ostatecznej wzbudził wasz zachwyt, spotkał się ze zrozumieniem. Do mnie jednak w takiej formie przemówił. Strasznie mi się spodobało połączenie wątłych, delikatnych kwiatków z takim, a nie innym „mocnym” przekazem.

Autorką wzoru jest Katerina Lukashina. Znajdziecie ją na InstagramieEtsy.com.

Może Was rozczarowałam, może zaszokowałam, ale cóż, nie jestem słodko-pierdzącą uduchowioną, wątłą istotą. Nie zachwycam się tylko kwiatuszkami, biedronkami i pięknymi widoczkami. Wanda do mnie mówi i ten kwiatowy wianek przemówił. Uwielbiam robić śliczne figurki na choinkę, a z drugiej strony chodzi za mną ostatnio pewna czaszka. Róże w wazonie też kiedyś w końcu wyszyję. Mam może dziwny gust, jeśli chodzi o wybór haftów, ale to mój gust, moje wybory i moje ściany, na których takie, a nie inne hafty wisieć będą.

Zgłosić ten haft do zabawy czy nie zgłaszać?

Oto jest pytanie.

Chwasty są, zielone łąkowe motywy są, więc zgłaszam.

Co ma być, to będzie.

Chaga, jeżeli nie zakwalifikujesz mojego obrazka, absolutnie się nie obrażę.

Rozumiem, że możesz nie chcieć publikować na swojej stronie wulgaryzmów, a z drugiej strony zgłaszanie niedokończonego obrazka też byłoby nieuczciwe. Decyzję pozostawiam Tobie.

To jeszcze na koniec banerek zabawy.

Zajrzyjcie koniecznie do Chagi! Poza wyzwaniem można się jeszcze zapisać na candy, a cukierki Agnieszka przygotowała wyjątkowo smakowite.