Z pamiętnika hafciarki (3)


czyli wiosna tuż, tuż, a blondynka kocha róż

W sumie to chyba jednak kochała. Jakoś ostatnimi czasy kolor różowy mi zobojętniał.  Po prostu jest, jak jeden z wielu innych kolorów, ani ziębi, ani grzeje. Cztery lata temu było jednak zgoła inaczej. Cztery lata temu na widok różowego serce w piersi zaczynało bić mi szybciej, na samą myśl o różowym różowe robiły się me policzki.

Czytaj dalej „Z pamiętnika hafciarki (3)”